Kompetencje miękkie vs kompetencje twarde

Tytuł tego tekstu jest trochę prowokacyjny, gdyż tak naprawdę kompetencje te nie powinny być ze sobą przeciwstawiane, ale uzupełniać się i współdziałać. Zacznijmy jednak od początku.

Jak często zdarza Wam sie, że korzystając z porad lub usług specjalisty w danej dziedzinie, nie do końca wiecie „o czym ten człowiek do mnie mówi„? Jest to pewna cecha wspólna zawodów o wysokim poziomie specjalizacji, wymagających zaawansowanej wiedzy, która nie jest spotykana u przeciętnego zjadacza chleba. Spotkać ją można wśród np. lekarzy, prawników, informatyków czy mechaników samochodowych. Ileż to razy klient mówi do takiego specjalisty „Panie, a tak po ludzku, to co to oznacza„?

Można być człowiekiem szalenie inteligentnym, wykształconym, posiadającym dużą wiedzę w danej dziedzinie, do tego ciężko pracującym, ale nie osiągnąć sukcesu. To wszystko są bowiem tzw. kompetencje twarde. Przydałyby się do tego jeszcze miękkie umiejętności.

W moim prawniczym zawodzie posługujemy się specjalistycznym i dość hermetycznym językiem. Ale kiedy ktoś mówi mi „gadasz jak prawnik” oznacza to, że nie do końca ogarnia o czym mówię, więc tak naprawdę moja komunikacja z tą osobą leży i kwiczy. Może to powodować kłopoty z pozyskaniem klienta i problemy z wiarygodnością. I tu z pomocą przychodzą miękkie kompetencje. Prawnik musi nauczyć się posługiwać językiem bardziej potocznym, zrozumiałym dla przeciętnego zjadacza chleba, a kwestię, którą objaśnia, omówić nie tylko pod kątem prawnym, ale i odnosząc się do jej aspektu psychologicznego i społecznego. Nie możemy zapominać, że dla naszego klienta, problem z którym przychodzi, to nie tylko problem prawny, ale przede wszystkim emocje związane z sytuacją, w której się znalazł i w której potrzebuje naszej pomocy. I owszem, mamy zachować zimną krew i pełen profesjonalizm, ale to nie może się przekładać na obojętność i pomijanie tego, co klient w związku z danym problemem przeżywa. Przydatne jest tu podejście ze sporą empatią, które zresztą działa na korzyść obu stron: tak potraktowany klient poczuje, że jest dla nas ważny, że jest rozumiany i łatwiej mu będzie przekazać nam wszelkie istotne dla sprawy kwestie, a z kolei nam powinno dodać to siły i motywacji do mierzenia się z jego problemem i udzielenia mu jak najlepszej pomocy prawnej. Na sali sądowej prawnik powinien być profesjonalny, twardy i zimny, epatować spokojem zarówno dla dobra siebie jak i przede wszystkim dla dobra klienta. Ale poza salą, nie możemy zapominać, że emocje rządzą tym światem i trzeba z nimi pracować.

Do tego przydają się różnego rodzaju sposoby, które już każdy z nas powinien wymyślić i opracować sam. Ja na przykład, gdy dzwoni do mnie nowy klient w sprawie rodzinnej (np. rozwodowej), jeżeli to tylko możliwe, umawiam się z nim na spotkanie w jego domu lub w kawiarni, którą sam wybiera. Osoba taka czuje się tam o wiele lepiej i bezpieczniej, niż w obcym dla niej miejscu. Dzięki temu łatwiej jest jej poruszać tematy bardzo dla niej delikatne i często dość bolesne.

Pamiętajmy, że z ludzkimi emocjami trzeba pracować. Mogą nas one wspierać, ułatwiać komunikację z klientami oraz czynić nas bardziej wiarygodnymi, co dla przedsiębiorcy jest bardzo ważne. Same twarde umiejętności, które zdobywamy na studiach i praktykach, czynią z nas specjalistów, ale nie biznesmenów. Tu potrzeba dodatkowo kompetencji miękkich, czyli przede wszystkim zdolności komunikacyjnych, umiejętność wysłuchania i zrozumienia potrzeb klienta, umiejętności współpracy z innymi, rozpoznawania emocji, mówienia tak, żeby inni nas zrozumieli, odpowiedniego zarządzania czasem, radzenie sobie ze stresem. Bez tych wszystkich „miękkich”, nie będziemy potrafili odpowiednio wykorzystać „twardych”, warto więc nad nimi pracować.

Spodobał Ci się ten post? Udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *